Karierę piłkarską Tomasz Muchiński rozpoczął w ŁKS Łódź, z którym w 1983 roku zdobył mistrzostwo Polski juniorów. Największe sukcesy osiągnął jednak w Widzewie Łódź, gdzie dwukrotnie sięgnął po mistrzostwo Polski, zdobył Superpuchar Polski w 1996 roku i wywalczył awans do Ligi Mistrzów.
Po zakończeniu kariery zawodniczej w 1997 roku rozpoczął pracę trenerską w drugim zespole Widzewa Łódź. Do 2009 roku specjalizował się jako pierwszy trener w zespołach młodzieżowych Widzewa, Koronie Kielce (III liga), Sokole Aleksandrów Łódzki (II liga), a także pełnił funkcję asystenta trenerów przy pierwszej drużynie seniorów Widzewa Łódź.
W 2010 roku przeszedł na węższą specjalizację, zostając trenerem bramkarzy Lecha Poznań, z którym grał w europejskich pucharach i zdobył Puchar Polski. Następnie pracował jako trener bramkarzy w Zagłębiu Lubin, Wiśle Płock, Wiśle Kraków oraz Pogoni Siedlce.
Od 2017 roku jest związany z młodzieżowymi reprezentacjami Polski jako opiekun bramkarzy – najpierw U-21 (z którą awansował na mistrzostwa Europy 2019 we Włoszech), a także U-19, U-17, a obecnie U-15. Największym zaszczytem w jego karierze trenerskiej było dołączenie do sztabu pierwszej reprezentacji Polski, udział w wygranym barażu ze Szwecją oraz wyjazd na mistrzostwa świata w Katarze w 2022 roku.
Na początek – jak opisałby Pan swoją rolę w sztabie szkoleniowym Unii Tarnów i zakres pracy z bramkarzami w trakcie tygodnia?
Moja rola w sztabie to kompleksowa opieka nad formacją bramkarską – od przygotowania fizycznego i technicznego, przez taktykę i analizę wideo, aż po wsparcie mentalne. Odpowiadam za planowanie tygodniowego mikrocyklu bramkarzy, dobór obciążeń, indywidualizację treningu oraz bieżącą ocenę formy. W praktyce oznacza to kilka jednostek stricte bramkarskich w małej grupie, a do tego wplatanie bramkarzy w trening zespołowy tak, by byli przygotowani pod konkretny model gry pierwszej drużyny. Jestem też łącznikiem między nimi a resztą sztabu – przekazuję uwagi, konsultuję decyzje personalne, podpowiadam rozwiązania przy stałych fragmentach czy budowaniu akcji od tyłu.
Jak w ogólnym rozrachunku ocenia Pan rundę jesienną w wykonaniu naszych bramkarzy – zarówno pod kątem formy, jak i rozwoju?
Patrząc całościowo, rundę jesienną oceniam pozytywnie, zwłaszcza jeśli chodzi o rozwój. Były momenty bardzo wysokiej dyspozycji, mecze, w których bramkarze realnie „dowożą” wynik, ale też kilka sytuacji, które pokazały, ile jeszcze pracy przed nami. Cieszy mnie przede wszystkim stabilizacja – mniej „huśtawek” formy, więcej powtarzalności zachowań. Widziałem postęp w takich detalach jak ustawienie, gra na przedpolu czy reakcja po stracie piłki. Oczywiście, zawsze chciałoby się więcej „czystych kont”, ale patrzę szerzej – na to, jak zawodnicy się rozwijają, a tu widzę wyraźny krok do przodu.
Czy przed startem sezonu miał Pan konkretne cele dla formacji bramkarskiej? Na ile udało się je zrealizować?
Tak, mieliśmy jasno określone cele. Po pierwsze – poprawa gry na przedpolu i odwagi przy dośrodkowaniach, bo IV liga to mnóstwo stałych fragmentów i wrzutek. Po drugie – większa rola bramkarza w budowaniu akcji, czyli decyzje z piłką przy nodze, otwieranie gry, odwaga w krótkim rozegraniu. Po trzecie – stabilność mentalna: szybkie reagowanie po błędzie, kontrola emocji w trudnych momentach. Udało się zrealizować je w dużym stopniu – widzę, że bramkarze częściej podejmują właściwe decyzje i lepiej „czytają” sytuacje. Nadal jednak mamy rezerwy w konsekwencji – chcemy, by te dobre nawyki były widoczne w każdym meczu, a nie tylko w większości.
Analiza postawy bramkarzy
Jak oceni Pan rywalizację o miejsce w bramce – czy była zdrowa, motywująca i przekładała się na poziom na treningach?
Rywalizacja była jednym z naszych mocniejszych punktów. Mieliśmy jasne zasady – nikt nie ma „abonamentu” na granie, o miejscu decydowała dyspozycja w tygodniu i wykonanie zadań w meczu. Chciałem, żeby każdy bramkarz czuł, że jest o krok od składu, i myślę, że to się udało. Treningi często miały bardzo wysoką intensywność właśnie dlatego, że zawodnicy wiedzieli, iż każde ćwiczenie, każdy detal jest obserwowany. Co ważne – rywalizacja była fair. Zamiast zazdrości widziałem raczej wzajemne motywowanie się, podpowiedzi i wsparcie, co w tej pozycji jest ogromną wartością.
Jakie są najmocniejsze strony naszych bramkarzy, a nad jakimi elementami – Pana zdaniem – muszą jeszcze najmocniej pracować?
Mocną stroną jest na pewno refleks na linii i gra w sytuacjach 1 na 1 – nasi bramkarze dobrze skracają kąt, potrafią „stać” do końca i nie kładą się zbyt wcześnie. Do tego dochodzi odwaga – nie boją się wejść w kontakt, bronić z pełnym zaangażowaniem, nawet przy trudnym terenie czy fizycznie mocnych rywalach.
Jeśli chodzi o rzeczy do poprawy, to wymieniłbym przede wszystkim:
gra na przedpolu – lepsze czytanie lotu piłki, decyzja „wyjść / zostać”, praca łokciami, krok do piłki;
gra nogami pod presją – wybór kierunku, spokój przy pressingu, zmiana strony gry;
komunikacja – jeszcze głośniejsza, bardziej konkretna, tak by obrona „czuła” za plecami lidera.
Czy były mecze, w których postawa bramkarza „utrzymała” wynik albo dała drużynie punkty? Które spotkania zapadły Panu szczególnie w pamięć?
Było kilka takich spotkań. Nie chcę wskazywać konkretnych rywali, ale na pewno pamiętam mecze, w których w końcówce, przy wyniku na styku, bramkarz wyciąga trudny strzał głową z bliska czy rzut wolny „za kołnierz” i dzięki temu dopisujemy punkt albo komplet. Zapadły mi w pamięć też mecze wyjazdowe na trudnym boisku, gdzie warunki były ciężkie, a mimo to bramkarz trzymał koncentrację przez 90 minut i świetnie czyścił piłki zagrane za linię obrony. Dla mnie to są momenty, kiedy bramkarz wysyła jasny sygnał: „możecie na mnie liczyć”.
Z drugiej strony – czy były sytuacje, które potraktowaliście jako ważną lekcję, z której wyciągnięto konkretne wnioski na przyszłość?
Oczywiście, błędów nie da się uniknąć, a naszym zadaniem jest przekuć je w lekcję. Mieliśmy sytuacje, gdzie spóźnione wyjście do dośrodkowania albo zła komunikacja z obrońcą kończyły się groźną akcją lub bramką. Po każdym takim zdarzeniu wracaliśmy do niego na wideo, rozkładaliśmy na czynniki pierwsze: ustawienie, pierwszy krok, moment wyjścia, decyzję o krzyku. Wprowadziliśmy też więcej ćwiczeń z zaburzoną widocznością, większym tłokiem w polu karnym, żeby odwzorować meczowe warunki. Kluczowe jest, by ten sam błąd nie powtarzał się w identycznej formie – wtedy widzę, że wnioski zostały naprawdę wyciągnięte.
Trening bramkarzy – metodologia i organizacja
Jak wygląda typowy tydzień pracy bramkarzy – ile mają zajęć stricte bramkarskich, a ile czasu spędzają w środowisku treningu z całą drużyną?
W standardowym tygodniu, gdy gramy jeden mecz, bramkarze mają zwykle 3–4 jednostki typowo bramkarskie plus pełne uczestnictwo w treningach drużynowych.
Przykładowo:
dzień po meczu – regeneracja, lekka technika, mobilność, praca nad „czuciem” piłki;
dwa–trzy główne dni treningowe – 30–40 minut modułu bramkarskiego (technika, taktyka bramkarza, sytuacje meczowe), potem dołączają do zespołu w grach zadaniowych;
dzień przedmeczowy – krótsza, bardziej jakościowa jednostka: timing, stałe fragmenty, elementy mentalne, rutyna meczowa.
Staram się, by praca indywidualna nie była oderwana od tego, co robimy jako drużyna – wszystko musi się zazębiać.
Na jakie elementy kładzie Pan największy nacisk w treningu: technika, gra na linii, gra na przedpolu, nogi, ustawienie, komunikacja?
To trochę zależy od etapu sezonu, ale ogólnie priorytety mam trzy:
Decyzyjność i ustawienie – dobry bramkarz to przede wszystkim bramkarz dobrze ustawiony. Jeśli stoi we właściwym miejscu, wiele interwencji staje się „łatwymi”.
Gra na przedpolu i piłki dośrodkowane – w naszej lidze to klucz. Pracujemy nad odwagą, timingiem, pierwszym krokiem, atakiem piłki.
Gra nogami i komunikacja – bramkarz musi być dziś częścią budowy akcji, ale też liderem organizującym linię obrony. Bez tego trudno o spójny blok defensywny.
Oczywiście nie zapominamy o technice na linii, chwytach, padach – to jest fundament, który stale podtrzymujemy.
Jak często pracujecie nad analizą wideo – zarówno własnych interwencji, jak i zachowań bramkarzy z wyższego poziomu rozgrywek?
Analiza wideo jest stałym elementem naszej pracy. Po każdym meczu wracamy do kluczowych sytuacji z udziałem bramkarza – zarówno pozytywnych, jak i negatywnych. Zwykle robimy krótką sesję indywidualną lub w małej grupie, żeby omówić decyzje, ustawienie i reakcję po akcji.
Dodatkowo, raz na jakiś czas analizujemy też bramkarzy z wyższego poziomu – Ekstraklasy, lig zagranicznych. Nie po to, by ich kopiować, ale żeby pokazać trendy, rozwiązania, sposób poruszania się w bramce, czytania gry. To jest ważny bodziec wizualny dla zawodników – łatwiej zrozumieć pewne wymagania, gdy widzi się je w praktyce na topowym poziomie.
Czy i w jaki sposób trening bramkarzy różni się w tygodniu, gdy gramy co tydzień, a jak wygląda, gdy jest dłuższa przerwa lub okres przygotowawczy?
Gdy gramy co tydzień, trening jest bardziej ukierunkowany na podtrzymanie formy i przygotowanie pod konkretny mecz – więcej taktyki bramkarza, sytuacji meczowych i pracy nad detalami, mniej bardzo dużych obciążeń. Mikrocykl jest bardziej „szczelny”, stawiamy na jakość i świeżość.
W okresie przygotowawczym możemy sobie pozwolić na większą objętość i mocniejsze bodźce – wtedy intensywnie pracujemy nad techniką, siłą specyficzną, skocznością, mobilnością, nadbudowujemy fundamenty. To jest też czas na większą ilość jednostek indywidualnych i korektę złych nawyków, bo ewentualny błąd nie „kosztuje” w tabeli.
Współpraca z drużyną i taktyką
Bramkarz to dziś pierwszy rozgrywający. Jak duży nacisk kładzie Pan na grę nogami i otwieranie akcji z tyłu?
Bardzo duży. Jeśli chcemy wychodzić od tyłu, to bramkarz jest de facto dodatkowym zawodnikiem w fazie budowy. Pracujemy nad ustawieniem przy wyprowadzeniu piłki, nad kątami podań, rozpoznawaniem pressingu i wyborem najprostszego, ale skutecznego rozwiązania. Zależy mi, by bramkarz nie był tylko „wybijającym”, ale by rozumiał, po co zagrywa piłkę w dane miejsce – czy chcemy przytrzymać, zmienić stronę, czy zagrać w wolną przestrzeń. Jednocześnie uczę, że bezpieczeństwo jest najważniejsze – ryzyko musi być kontrolowane i dostosowane do poziomu drużyny oraz sytuacji w meczu.
Jak układa się współpraca z linią obrony – czy macie osobne elementy treningu poświęcone komunikacji, ustawieniu przy stałych fragmentach, wyjściom do dośrodkowań?
Tak, regularnie pracujemy nad tymi elementami. Wplatając bramkarzy w treningi drużynowe, robimy fragmenty poświęcone tylko defensywie: ustawienie przy rzutach rożnych i wolnych, linia spalonego, reakcja na piłki za plecy. W takich momentach szczególnie podkreślamy komunikację – kto za co odpowiada, jakie są komendy bramkarza, jak reagujemy na konkretne schematy przeciwnika.
Staram się też, by obrońcy rozumieli, jak bramkarz „widzi” boisko, a bramkarz – jak myśli obrona. Im lepsze porozumienie, tym mniej chaosu w polu karnym i tym łatwiej o czyste konta.
Na ile styl gry drużyny (wysoka linia, pressing, głębsza obrona) wpływa na to, czego Pan wymaga od bramkarzy w poszczególnych meczach?
Styl gry drużyny ma ogromny wpływ na profil bramkarza w danym meczu. Jeśli gramy wysoką linią i agresywny pressing, bramkarz musi być gotowy grać jak „libero” – wysoko ustawiony, gotowy do wyjść za plecy obrońców, odważny przy wyjściach poza pole karne. Wymaga to świetnego czytania gry i szybkiej decyzji.
Jeśli z kolei bronimy nieco niżej, ważniejsza staje się gra na linii, interwencje przy strzałach z dystansu, stabilność przy dośrodkowaniach. Dlatego przed każdym meczem omawiamy z bramkarzami założenia taktyczne – czego się spodziewamy po rywalu, gdzie będzie najwięcej zagrożenia i jaki ma być ich profil gry w tym konkretnym spotkaniu.
Młodzi bramkarze i przyszłość
Jak ocenia Pan potencjał młodszych bramkarzy w klubie – czy w tej grupie widzi Pan zawodników, którzy w przyszłości mogą stanowić o sile pierwszej drużyny?
Mamy w klubie kilku młodych bramkarzy, którzy naprawdę dobrze rokują. To chłopaki z dobrymi warunkami fizycznymi, ale – co ważniejsze – z fajnym charakterem do pracy. Widzę w nich potencjał, żeby w perspektywie kilku lat powalczyć o miejsce w kadrze pierwszej drużyny. Oczywiście, droga jest długa – od potencjału do gotowego bramkarza seniorskiego jest mnóstwo kroków pośrednich. Kluczem będzie regularna praca, cierpliwość, a także odpowiednio dobrane minuty w meczach młodzieżowych, rezerwach czy wypożyczeniach.
Czego młody bramkarz na poziomie IV ligi najbardziej potrzebuje: minut w meczu, pracy indywidualnej, przygotowania mentalnego?
Tak naprawdę potrzebuje wszystkiego naraz, ale jeśli miałbym to poukładać:
Minuty w meczu – bo żaden trening nie zastąpi presji i chaosu meczu seniorskiego, kontaktu z silniejszymi, bardziej doświadczonymi rywalami.
Dobra praca indywidualna – żeby na co dzień poprawiać technikę, ustawienie i nawyki, które potem „wychodzą” w meczu.
Przygotowanie mentalne – umiejętność radzenia sobie z błędem, z ławką rezerwowych, z presją tabeli i kibiców.
Młody bramkarz musi zrozumieć, że rozwój to proces: będą lepsze i gorsze mecze, ale ważne, żeby z tygodnia na tydzień robił małe kroki do przodu.
Jakie są główne cele dla naszych bramkarzy na rundę wiosenną – nad czym chce Pan szczególnie popracować zimą, żeby wiosną byli jeszcze mocniejsi?
Na zimę mam trzy główne cele:
poprawa gry na przedpolu – jeszcze lepszy timing przy dośrodkowaniach, zdecydowane decyzje „wychodzę / zostaję”, praca w tłoku;
gra nogami pod presją – więcej sytuacji treningowych, w których bramkarz jest naprawdę atakowany przez rywala i musi szybko, ale mądrze podjąć decyzję z piłką;
stabilność mentalna – praca nad rutyną przedmeczową, reakcją po błędzie, koncentracją przez całe 90 minut.
Chcemy, żeby wiosną bramkarze byli nie tylko w dobrej formie indywidualnej, ale też jeszcze mocniej zintegrowani z zespołem i modelem gry, który preferujemy.
Jeśli miałby Pan dać jedną radę młodym bramkarzom marzącym o grze w seniorach – co by Pan im powiedział?
Powiedziałbym: bądź cierpliwy i konsekwentny. Na bramkarza czeka się dłużej niż na zawodnika z pola – dojrzewasz później, popełniasz błędy, czasem siedzisz na ławce i łatwo wtedy się zniechęcić. Jeśli jednak każdego dnia rzetelnie pracujesz, dbasz o detale, słuchasz trenerów i nie uciekasz od odpowiedzialności, to prędzej czy później szansa przyjdzie. A kiedy już ją dostaniesz – bądź gotowy, żeby ją wykorzystać.
Dziękujemy trenerowi Tomaszowi Muchińskiemu za rozmowę oraz za podzielenie się swoim doświadczeniem i spojrzeniem na pracę z bramkarzami w Unii Tarnów. Wierzymy, że jego wiedza, profesjonalizm i reprezentacyjne obycie będą dalej procentować w rozwoju naszych golkiperów i całej drużyny.