Unia Tarnów przegrała z Wolanią Wola Rzędzińska 0:3 (0:1) w finale Pucharu Polski PPN Tarnów. Spotkanie pozostawiło spory niesmak związany z decyzjami sędziowskimi, szczególnie w dwóch kluczowych sytuacjach: gdy sędzia główny Miłosz Cygan nie podyktował rzutu karnego po sytuacji z udziałem Filipa Padły oraz gdy nie uznał wyrównującej bramki Jaskółek, dopatrując się spalonego.
Wolania objęła prowadzenie w 20. minucie po rzucie karnym wykorzystanym przez Nikodema Mgłośka. Do przerwy utrzymał się wynik 0:1. Pierwszą część spotkania i reakcję naszej drużyny na straconą bramkę Wacław Maciosek opisał następująco:
— Mecz w pierwszej połowie ogólnie był wyrównany. Obydwie drużyny nie chciały się odkryć, co powodowało, że nie było za dużo klarownych okazji do zdobycia gola. Pierwszy gol padł z karnego po nierozważnym faulu naszego zawodnika. Zareagowaliśmy dobrze po stracie gola, próbując śmielej zaatakować. Stworzyliśmy sobie trzy sytuacje strzeleckie, ale niestety przy takich decyzjach sędziego nie mieliśmy szans na zmianę wyniku.
Przy jednobramkowym prowadzeniu Wolanii doszło do dwóch sytuacji, które wzbudziły największe niedowierzanie. Najpierw arbiter nie wskazał na jedenasty metr po sytuacji z udziałem Filipa Padły. Później piłka znalazła się w siatce gości, lecz trafienie na 1:1 zostało anulowane z powodu rzekomego spalonego. W naszej ocenie o spalonym nie może być mowy, ponieważ zawodnik Wolanii wybiegł za linię końcową i przy ocenie spalonego powinien być traktowany jako znajdujący się na linii bramkowej. Uwzględniając również ustawienie bramkarza, nie było podstaw do odgwizdania spalonego. Do obu rozstrzygnięć szkoleniowiec Jaskółek odniósł się jednoznacznie:
— W mojej ocenie w pierwszej sytuacji sędzia nie podyktował ewidentnego rzutu karnego na Filipie Padle. W drugiej popełniono kolejny rażący błąd — nie uznano bramki, która moim zdaniem została zdobyta prawidłowo. Przy czteroosobowej obsadzie sędziowskiej takie rozstrzygnięcia są dla mnie niezrozumiałe. Uważam, że obie decyzje miały ogromny wpływ na przebieg i końcowy wynik spotkania.
Sytuacje z pierwszej połowy
Poniżej obie omawiane sytuacje z transmisji spotkania, z oryginalnym komentarzem.
Sytuacja z udziałem Filipa Padły w polu karnym
Źródło: ZVAMI (@IMAV13). Fragment transmisji 53:05–54:20, wraz z powtórką. Otwórz ten fragment na YouTube.
Nieuznane trafienie Unii przy stanie 0:1
Źródło: ZVAMI (@IMAV13). Fragment transmisji 57:05–58:50, wraz z powtórką. Otwórz ten fragment na YouTube. Pełna transmisja spotkania.
Początek drugiej połowy przyniósł kolejną bramkę dla Wolanii. W 46. minucie Mateusz Michoń podwyższył prowadzenie gości na 2:0. Unia musiała podejmować większe ryzyko, aby odwrócić losy finału. W doliczonym czasie gry, w 92. minucie, Dawid Okas ustalił rezultat na 0:3.
— Oczywiście w drugiej połowie, z racji tego, że przegrywaliśmy, musieliśmy podjąć większe ryzyko, co skrzętnie wykorzystała drużyna Wolanii i zdobyła puchar — ocenił Maciosek.
Pucharową rywalizację kończymy na finale. Przed Jaskółkami kolejne spotkanie ligowe i szansa na sportową odpowiedź.
— Musimy przełknąć tę gorycz porażki i szybko się podnieść, żeby w sobotnim meczu pokazać, że Unia to dobry zespół i potrafi wygrywać — zaznaczył Maciosek.
Odpadamy z pucharu. Teraz skupiamy się na lidze i walce o kolejne punkty.
Unia Tarnów – Wolania Wola Rzędzińska 0:3 (0:1)
Finał Pucharu Polski PPN Tarnów, 14 października 2026 r.
Bramki: Nikodem Mgłosiek 20. (karny), Mateusz Michoń 46., Dawid Okas 92.
Sędzia i zawodnicy podczas finału Pucharu Polski Unia Tarnów – Wolania Wola Rzędzińska, 14 października 2026 r. Fot. Tomasz Schenk / Tarnow.net.pl. Zobacz galerię zdjęć na Tarnow.net.pl.