Ostatni mecz rundy ligowej przyniósł kibicom sporą dawkę emocji. Unia Tarnów zremisowała z Pcimianką Pcim 1:1, choć przez większą część spotkania wydawało się, że komplet punktów. Gola dla „Jaskółek” zdobył w 9. minucie Ajanaku, a goście odpowiedzieli trafieniem po przerwie, wykorzystując błąd przy wyprowadzeniu piłki.
Skład i ustawienie
Trener Wacław Maciosek postawił na ofensywne ustawienie z trójką obrońców i dwójką napastników.
W wyjściowej jedenastce znaleźli się:
Gajczewski, Władyka, Janik, Gibson, Wróblewski, Gala, Siedlik, Ajanaku, Onuorah, Palonek, Zagórski.
Na ławce pozostali Jarmuła, Bryl, Burnat, Bzduła, Szklarz, Wojtak, Maciejewski i Gwiazda, gotowi, by w razie potrzeby dać drużynie nową energię.
Mocny początek i gol Ajanaku
Od pierwszych minut było widać, że ani Unia, ani Pcimianka nie zamierzają traktować tego spotkania ulgowo. Obie ekipy grały agresywnie w odbiorze, dużo biegały i starały się szybko przenosić ciężar gry pod bramkę rywala.
Lepiej w ten mecz weszli jednak tarnowianie. Dobra organizacja w środku pola, odważne wejścia bocznych zawodników oraz współpraca ofensywnego trio Onuorah – Zagórski – Palonek sprawiły, że to Unia częściej gościła na połowie rywala. Już w 9. minucie ta przewaga została udokumentowana bramką. Po składnej akcji całego zespołu piłka trafiła do Ajanaku, który pewnym strzałem pokonał bramkarza Pcimianki i wyprowadził „Jaskółki” na prowadzenie 1:0.
Zdobyty gol dodał gospodarzom pewności siebie. Unia grała cierpliwie, długo utrzymywała się przy piłce i konsekwentnie szukała kolejnych okazji. Tarnowianie kilkukrotnie znaleźli się w dogodnych sytuacjach – brakowało jednak precyzji w ostatnim podaniu lub chłodnej głowy w momencie strzału. Do przerwy wynik nie uległ zmianie, choć gospodarze z pewnością mogli żałować, że nie zamienili na bramki choć jednej z kilku dobrych okazji.
Niewykorzystane szanse i bolesna odpowiedź gości
Po zmianie stron obraz gry początkowo nie uległ większej zmianie. Unia nadal starała się kontrolować tempo spotkania, a goście szukali swoich szans głównie po przechwytach i szybkich kontrach. Z biegiem czasu tarnowianie coraz wyraźniej cofali się jednak bliżej własnej bramki, próbując przede wszystkim dowieźć prowadzenie do końca meczu.
Kluczowy okazał się moment nieuwagi przy wyprowadzeniu piłki. Po wybiciu bramkarza Unii zabrakło zdecydowanej reakcji całego zespołu. Piłkarze Pcimianki przejęli futbolówkę w środkowej strefie, ruszyli z szybkim atakiem i po kilku zagraniach znaleźli się pod polem karnym gospodarzy. Precyzyjny strzał nie dał bramkarzowi większych szans – było 1:1.
Stracony gol wyraźnie podciął skrzydła drużynie z Tarnowa. W jej poczynania wkradła się nerwowość, pojawiło się więcej niedokładności, a dotychczasowa płynność akcji ofensywnych zniknęła. Trener Maciosek próbował reagować, sięgając po zawodników z ławki i odświeżając formacje. Zmiany przyniosły nieco ożywienia, ale nie wystarczyło to do przechylenia szali zwycięstwa na stronę Unii.
W końcówce spotkania gra stała się bardziej szarpana, a obie drużyny częściej myślały już o tym, by nie stracić kolejnej bramki, niż o odważnym postawieniu wszystkiego na jedną kartę. Ostatecznie sędzia zakończył mecz przy wyniku 1:1, co oznaczało podział punktów w ostatnim ligowym starciu rundy.
Komentarz trenera Wacława Macioska
– Tak jak się spodziewaliśmy, mecz z Pcimianką był trudny, bo żadna z drużyn nie chciała przegrać i było to widać w zaangażowaniu i składnych akcjach, które przez większą część meczu były po naszej stronie. Po jednej z takich akcji wyszliśmy na prowadzenie.
Po golu mieliśmy możliwość podwyższenia prowadzenia, ale niestety zawiodła skuteczność. Ogólnie długimi fragmentami kontrolowaliśmy grę i nic nie zapowiadało, że możemy nie wygrać tego meczu.
Ale jak to bywa w sporcie, niewykorzystane sytuacje się zemściły i przeciwnik wykorzystał naszą bierność przy wybiciu piłki przez naszego bramkarza, co spowodowało, że Pcimianka łatwo przedostała się pod nasze pole karne i zdobyła wyrównującego gola.
Od tego momentu niestety wdarła się w nasze szeregi nerwowość i gra stała się szarpana. Chcąc zmienić obraz gry, zrobiliśmy kilka zmian, ale to nie wystarczyło do zwycięstwa.
Chciałem podziękować kibicom za wspieranie nas w tej rundzie, bo mimo niezadowalających wyników zawsze nam mocno kibicowali. Kończymy rundę w dolnej części tabeli i rozumiem, że nikt w klubie z takiej sytuacji nie jest zadowolony. – Wacław Maciosek.
Podsumowanie rundy
Remis z Pcimianką, choć wywalczony po ambitnej walce, nie zmienił sytuacji Unii Tarnów w ligowej tabeli – zespół kończy rundę w jej dolnej części. Z przebiegu meczu widać jednak, że drużyna potrafi grać odpowiedzialnie i dominować nad rywalem, szczególnie w dłuższych fragmentach spotkań. Brakuje przede wszystkim skuteczności pod bramką przeciwnika i konsekwencji w grze defensywnej do ostatniego gwizdka.
Przed zespołem pracowity okres. Sztab szkoleniowy będzie miał czas, by przeanalizować popełniane błędy, popracować nad wykończeniem akcji i nad mentalnym aspektem gry, tak ważnym w końcówkach meczów. Jeśli te elementy uda się poprawić, kolejną rundę „Jaskółki” mogą rozpocząć z nową energią i ambicją powrotu do górnej części tabeli.
Jedno jest pewne – mimo trudności wynikiem tej rundy największym kapitałem Unii pozostają jej kibice. To oni, jak podkreślił trener, wspierali drużynę niezależnie od miejsca w tabeli i zawsze głośno dopingowali z trybun. Teraz pozostaje wierzyć, że w kolejnych meczach będą świętować razem z piłkarzami nie remisy, a zwycięstwa.